Paryski błękit
Pomyłka i przypadek często prowadzą do wielkich odkryć. Albo przynajmniej miłych odkryć
Odkryłam bardzo ładne bladoniebieskie szkliwo w wiaderku z napisem “niebieskie” kiedy szukałam agresywnie chabrowego kobaltu. Po wyjęciu rzeczy z pieca zdziwiłam się umiarkowanie – już się nauczyłam, że to jest moment, kiedy nie należy się niczemu dziwić.
Bladobłękitne szkliwo jest moim zdaniem dużo ciekawsze od kobaltowej niebieskości, której szukałam. I dobrze się dogaduje z czarną angobą (spryskiwanie wszkliwne).

Temperatura wypału: ok 1050′C.
Miseczka z dziubkiem miała służyć do wsypywania herbaty do czajniczka, ale dziubek jest za wąski. Myślę, do czego by ją wykorzystać…

Ceramika jest moim hobby. Od ponad 5-ciu lat uczę się jej w 
Możesz obejrzeć poprzednią wersję tej strony
Kanał RSS wpisów