Paryski błękit

Pomyłka i przypadek często prowadzą do wielkich odkryć.  Albo przynajmniej miłych odkryć

Odkryłam bardzo ładne bladoniebieskie szkliwo w wiaderku z napisem “niebieskie” kiedy szukałam agresywnie chabrowego kobaltu. Po wyjęciu rzeczy z pieca zdziwiłam się umiarkowanie – już się nauczyłam, że to jest moment, kiedy nie należy się niczemu dziwić.

Bladobłękitne szkliwo jest moim zdaniem dużo ciekawsze od kobaltowej niebieskości, której szukałam. I dobrze się dogaduje z czarną angobą (spryskiwanie wszkliwne).

Talerzyk z ceramiki

Temperatura wypału:  ok 1050′C.

Miseczka z dziubkiem miała służyć do wsypywania herbaty do czajniczka, ale dziubek jest za wąski. Myślę, do czego by ją wykorzystać…

Miseczka z dziubkiem

Czarnych czarek czar

       Czarne miseczki à la dynastia Song

Od dłuższego czasu próbuję nauczyć się toczenia na kole. Nigdy nie lubiłam tej techniki, jej efekty są  dla mnie zbyt symetryczne i nudne. Zaczęłam trochę toczyć, ot żeby poznać podstawy. A wsiąkłam chyba przez przekorę. Poza tym głupio jak ceramik nie wie nic o toczeniu. Nie ma wtedy co powiedzieć w takie sytuacji:

“O, garnki lepisz, jak fajnie. Czy tocznie nie kole jest naprawdę tak trudne?”

(więcej…)