Pomyłka i przypadek często prowadzą do wielkich odkryć. Albo przynajmniej miłych odkryć.
Odkryłam bardzo ładne bladoniebieskie szkliwo w wiaderku z napisem „niebieskie” kiedy szukałam agresywnie chabrowego kobaltu. Po wyjęciu rzeczy z pieca zdziwiłam się umiarkowanie – już się nauczyłam, że to jest moment, kiedy nie należy się niczemu dziwić.
Temperatura wypału: ok 1050′C.
Bladobłękitne szkliwo jest moim zdaniem dużo ciekawsze od kobaltowej niebieskości, której szukałam. I dobrze się dogaduje z czarną angobą (spryskiwanie wszkliwne).
Miseczka z dziubkiem miała służyć do wsypywania herbaty do czajniczka, ale dziubek jest za wąski. Myślę, do czego by ją wykorzystać…


Cześć, nazywam się Justyna Karamuz. Na tym blogu pokazuję moje prace oraz ciekawą ceramikę znalezioną w necie.