Wszystko o: ceramika japońska

04
wrz
Nauka ceramiki  

Czym jest ceramika RAKU? (tak naprawdę)

Od kilku lat zdarzało mi się brać udział w wypałach „Raku”, ba nawet samotnie takie wykonywać.  Byłam przekonana, że mogę się pochwalić autorstwem naczyń Raku. Do zgłębienia tematu skłonił mnie dopiero pewien wpis na blogu Ceramiczny pisanym przez Andrzeja Mędrka (gdzie zaglądam regularnie w celu obejrzenia  cudnej Andrzejowej ceramiki).

Wydawało mi się, że wiem czym to wspaniałe Raku jest. Wyciąganiem ceramiki z gorącego pieca i poddawaniem jej redukcji w beczce z trocinami. Lub w drugiej wersji – wlewaniem do zamkniętego pieca łatwopalnej substancji (np. ropy). W moim pojęciu jego istotą była właśnie redukcja, czyli taki sposób wypału ceramiki, w którym  sposób pozbawiamy glinę i / lub szkliwa zawartego w nich tlenu. Miałam rację – wydawało mi się.

Wiedziałam, że japońskie słowo RAKU 楽 oznacza radość (lub łatwość) oraz, że tradycja ta pochodzi z Japonii. Internetowe dochodzenie wykazało, że pierwszym Raku  były herbaciane czarki wykonywane przez ceramika Chōjirō dla swojego przyjaciela, herbacianego mistrza Sen Rikyu. Rzecz działa się w XVI wieku w Kioto. Syn Chōjirō otrzymał od Szoguna pieczęć  楽 i tym samym zapoczątkował dynastę (rodzinę) Raku, która przetrwała do dziś i nadal zajmuje się tworzeniem ceramiki według tradycyjnych receptur.

Japońska czarka Raku, XVIII-XIX w.

Tradycyjna japońska ceramika Raku zakładała takie warunki: ręczne formowanie kształtu, niskie temperatury wypału (powodujące porowatość naczynia), pozostawienie nieszkliwionych czerepów lub użycie szkliw ołowiowych oraz wyjmowanie gorących przedmiotów z pieca za pomocą szczypców. Oznacza to, że prawdziwa ceramika Raku wcale nie jest poddawana procesowi redukcji. Naczynia po wyjęciu z pieca są wkładane bezpośrednio do wody lub pozostawiane na wolnym powietrzu (na trawie!).  Jak się okazuje, redukowanie za pomocą beczki z trocinami to najwyraźniej wynalazek zachodni, mający na celu urozmaicić i uefektownić technikę. Japończycy, miłośnicy prostoty dawali sobie radę bez efektów.

Jedno jest pewne. Nawet jeżeli wg. purystów nasz sposób tworzenia i wypalania ceramiki nie zasługuje na zaszczytne miano Raku to i tak daje nam wiele radości!

Gazowy piec ceramiczny otwarty w czasie wypału

Naczynie ceramiczne wrzucane do beczki z trocinami

Jeżeli coś przekręciłam lub opacznie zrozumiałam, to bardzo poproszę znawców tematu o poprawienie mnie.

//edit

Uzupełniam w oparciu o esej podlinkowany w komentarzach przez Andrzeja. Okazuje się, że Raku, które uprawiamy w Polsce to amerykańskie Raku. Amerykańscy ceramicy urozmaicili tradycyjna japońską technikę, wprowadzając m. in.  redukcję, miedziowe szkliwa (dające efekt lustru po wyciągnięciu z pieca i ochłodzeniu w wodzie), ciemne krakle powodowane przez dym z trocin oraz inne formy naczyń niż tylko czarki herbaciane. Kto by pomyślał, że kwitnąca ostatnimi laty w Polsce tradycja ceramiczna ma tak silne korzenie amerykańskie.

Polecam przeczytanie całego, bardzo ciekawego artykułu. Autor tłumaczy jak to się stało, że do amerykańskiej techniki przylgnęła nazwa Raku. Opowiada też historię   spotkania, na którym Japończycy z Amerykanami rozmawiali o tym, kto ma prawo nazywać swoją ceramikę terminem Raku. Członek rodziny Raku tak rzekł do swoich rozmówców: „Róbcie tak jak ja. Nazywajcie ją swoimi nazwiskami. Nazywajcie ją ceramiką Hamada, ceramiką Hirsz, ceramiką Soldner”.

Czyli to co ja wytwarzam, to nie jest ceramika Raku, to jest ceramika Karamuz. Może być ;)

Skomentuj (5)
10
mar
Koło garncarskie  Nauka ceramiki  

Mistrzowie toczenia na kole

Toczenie na kole wydaje się czynnością trochę magiczną. A przynajmniej sztuczką iluzjonisty, jeżeli operator koła zna się na rzeczy. Całkiem przyjemnie na te cuda popatrzeć, szczególnie w wykonaniu mistrzów ze wschodu:

Jak toczyć na kole i się nie ubrudzić?

Pan Japończyk ujął mnie sposobem w jaki wytoczył z jednej wielkiej bryły gliny komplet naczyń do herbaty. Oraz tym, że zasiadł do tej roboty w koszuli i spodniach w kancik…

Jak widać koszula i spodnie wyszły ze starcia bez szwanku. Nawet mankietom się nie dostało. Ja bym po tej operacji była umazana od stóp do głów gliną.

Korean onggi

A tu ciekawa technika. Toczenie na kole ale nie do końca. Na wolnych obrotach koła koreański garncarz tworzy naczynie nakładając i uklepując kolejne wałki gliny. Technika wymaga koła z regulowaną prędkością obrotów (ach…)  lub koła nożnego.

Jeśli się nie mylę, jest to podobny sposób tworzenia naczyń ceramicznych, do tego, który archeolodzy nazywają „techniką taśmowo- ślizgową”.

Skomentuj
16
lis
Ceramika archeo  Inspiracje  

Jomon czyli ceramiczne starożytności po japońsku

Ceramika JomonPradziejowa ceramika  może być niesamowitym źródłem inspiracji dla współczesnego garncarza. Japońska ceramika z epoki Jomon (neolit) zdecydowanie to potwierdza.  Spośród glinianych dzieł wykonanych w starożytności,  te naczynia i figurki są jednymi  z najbardziej pobudzających wyobraźnię i wykraczających poza ramy zwykłego rzemiosła.

Patrząc na te powstałe z gliny przedmioty codziennego użytku, przychodzi na myśl refleksja, że  wtedy człowiek po raz pierwszy w historii odkrył możliwości jakie daje ceramika i zachłysnął się nimi. Zauważył, że z tego błota może stworzyć nie tylko przedmiot praktyczny, ale cudo piękniejsze niż dzieła natury.

Trochę faktów

Jomon czyli młodsza epoka kamienia trwała na terenie Japonii prawie 12 tysięcy lat: od 13 tys. do 400 p.n.e. Oczywiście stylistyka naczyń ceramicznych na przestrzeni mocno się zmieniała. Pierwsze naczynia Jomon były bardzo proste, o półokrągłym dnie, zdobione tylko odciskiem sznura. Być może jst to najstarsza ceramika naczyniowa na świecie! Te najpiękniejsze, zdobione naklejanym ornamentem powstawały prawdopodobnie w IV i III w. p.n.e (średni okres Jomon).

Ceramiczki z Jomon

W opracowaniach na temat ceramiki Jomon często pojawia się informacją, że te monumentalne, bogato zobione i niewątpliwie pracochłonne naczynia były tworzone przez kobiety. Mogę jeszcze dodać, że jest to częsty wniosek uczonych badających odciski palców na naczyniach pradziejowych. W wielu kulturach i na wielu kontynentach te piękne naczynia były rzemiosłem domowym wykonywanym przez niewiasty. Brak wielkich pieców do ceramiki i ośrodków specjalizujących się w jej tworzeniu może świadczyć o tym, że każda gospodyni domowa robiła samodzielnie naczynia dla siebie i swojej rodziny. Oczywiście starając się, aby były jak najpiekniejsze. Mężczyźni „przejęli” rzemiosło dopiero wraz z upowszechnieniem sie koła garncarskiego.

Jak osiągnąć takie efekty?

Nie udało mi się dotrzeć informacji (a właściwie hipotez)  w jaki dokładnie sposób  kobiety z epoki Jomon zdobiły swoje naczynia. Na pewno było to mieszanie technik naklejania, rycia i odciskania. To co mnie najbardziej zastanawia, to z jak gęstej gliny były robione elementy naklejane? Czy były to wałeczki czy też może wciskano wzory z pół płynnej masy lejnej? Czy powstawały „od razu” czy też po nalepieniu były jeszcze poprawiane jakimis narzędziami, rzeźbione czy wygładzane?

Jednym ze  sposobów dotworzenia dawnych technik  jest tzw. archeologia doświadczalna. Czyli próby osiągnięcia tych samych efektów metodą prób i błędów. O moich próbach w tym temacie piszę niżej.

Na razie klika wyjątkowych przykładów ceramiki Jomon.

To naczynie pokazuje chyba szczyt zachłyśnięcia się ornamentyką przez jomonskie  garncarki:

jomon3

A to jest mój ulubiony „garnek”. Ma ładny kształt, ciekawy „secesyjny” ornament stanowi o jego charakterze, mimo, że nie pokrywa całej powierzchni:
jomon1a

Moja pierwsza próba zainspirowania się wzornictwem średniego okresu Jomon:

Naczynie inspirowane ceramiką jomon

Justyna Karamuz - ceramika inspirowana ceramika Jomon

Efekty są dość skromne, ale nie zamierzam na nich poprzestawać. Doświadczyłam pewnych zasadniczych trudności technicznych :) .  Z drugiej strony – moim celem nie było wykonanie kopi, tylko współczesnego naczynia opartego o motywy z neolitycznej Japonii.

Wiem już na pewno że masa szamotowa z grubą domieszką nie jest idealnym materiałem na zdobioną ceramikę jomońską. Następnym razem zamierzam spróbować z tłustszą gliną.

Jeżeli ktoś z Was spróbuje się zainspirować epoką Jomon to zapraszam do dzielenia się wrażeniami. Chętnie też zamieszczę na tym blogu opis i zdjęcia!

Źródła:

  • Jolanta Tubielewicz, Wielkie odkrycia i zagadki japońskiej archeologii

oraz:

Skomentuj (1)