10
gru
Rzeźba  

Jingdezhen – Stolica Porcelany cz. I

Jinngdezhen, Chiny, prowincja Jangxi. Stolica Porcelany, miasto ceramików. Od czasów dynastii Song produkuje się tu najwspanialsze dzieła ceramiczne, m. in. sławną na całym świecie porcelanę chińską malowaną podszkliwnie kobaltem.Miasto do dziś kultywuje tradycje ceramiczne – w bardzo różnorodnej formie. Niewielkie manufaktury, małe rodzinne warsztaty, pracownie uznanych artystów produkujących pojedyncze bardzo drogie dzieła. Na razie nie umiem tego opisać, pokazuję obrazki.

Na pierwszy ogień idą warsztaty we wschodnim Jingdezhen produkujące różnej wielkości ceramiczne rzeźby.

Skomentuj
27
wrz
Moje prace  Zdobienie ceramiki  

„Na pół noża” – ceramika reliefem zdobiona

Motyw bambusa na ceramice
Relief  ”na pół noża”(chiń. kehua) to starożytna chińska metoda zdobienia ceramiki. Relief wklęsły tworzony jest za pomocą specjalnie ukształtowanego nożyka, którym pracuje się podobnie jak chińskim pędzlem.Technika ta jest bardzo mocno związana z chińskim malarstwem tzw. „zapisanej idei” –  nożyk  zastępuje pędzel i tusz a glina papier lub materiał higroskopijny. W obu przypadkach nie ma miejsca na poprawki – wzór musi się udać za pierwszym pociągnięciem narzędzia.

Relief „na pół noża” był już popularny w czasach dynastii Song (960-1368 n.e.). Bardzo często stosowano go na porcelanie,  szczególnie w połączeniu ze szkliwem seladonowym, które pięknie uwypukla wycięty wzór.

Ja próbuję łączyć „na pół noża” z pospolitą, czerwona gliną mazowiecką. Szkliwię tylko wnętrze wzoru (i wnętrze naczynia). Za to trzymam się chińskich motywów. Przynajmniej na razie:) I tak powstały – gałązki bambusa:

 

Oraz gałązki śliwy:

Do próbowania sił w reliefie doskonale nadają się płaskie plastry gliny. Tak powstały ręcznie robione podstawki pod kubki z motywem bambusa :)

 

1050′C, redukcja ropą w piecu gazowym, szkliwo z tlenkiem miedzi.

Skomentuj (2)
18
wrz
Nauka ceramiki  

Jeszcze jedna definicja RAKU

Niedawno pisałam o moich próbach zrozumienia co tak naprawdę oznacza termin ceramika Raku. Jak się okazuje wiedza na ten temat była tuż obok mnie, ale umknęła mi w natłoku spraw. Rozmowa z mistrzem potwierdziła większość moich  samodzielnych odkryć.

Czarka herbaciana wykonana przez mistrza z rodziny Raku – Tanaka Sokei

Definicja podawana uczniom pracowni Stanisława Tworzydło:

RAKU 楽 - radość, przyjemność

Nazwa ceramiki, głównie używanej do ceremonii picia herbaty Chanoyu (jap. 茶の湯). Twórcą był Chōjirō (zm. 1589 n.e.), z pochodzenia Koreańczyk (wg. innych źródeł Chińczyk) prwadzony do Japonii przez Toyotomi Hideyoshi po wojnie koreańskiej. Pieczętował on oraz jego następcy swoją ceramikę znakiem 楽 - RAKU na cześć Hideyoshi’ego. Znak ten był częścią nazwy pałacu władcy Jurakudai, na terenie którego wypalano po raz pierwszy ceramikę RAKU.

Ceramika RAKU ma porowatą powierzchnię, grube ścianki, widać ślady palców mistrza. Szkliwo szaro-czarne, beżowe, czerwone.

Kolejna czarka herbaciana wykonana przez mistrza z rodziny Raku – tym razem  Ryonyu IX.

Skomentuj (8)
04
wrz
Nauka ceramiki  

Czym jest ceramika RAKU? (tak naprawdę)

Od kilku lat zdarzało mi się brać udział w wypałach „Raku”, ba nawet samotnie takie wykonywać.  Byłam przekonana, że mogę się pochwalić autorstwem naczyń Raku. Do zgłębienia tematu skłonił mnie dopiero pewien wpis na blogu Ceramiczny pisanym przez Andrzeja Mędrka (gdzie zaglądam regularnie w celu obejrzenia  cudnej Andrzejowej ceramiki).

Wydawało mi się, że wiem czym to wspaniałe Raku jest. Wyciąganiem ceramiki z gorącego pieca i poddawaniem jej redukcji w beczce z trocinami. Lub w drugiej wersji – wlewaniem do zamkniętego pieca łatwopalnej substancji (np. ropy). W moim pojęciu jego istotą była właśnie redukcja, czyli taki sposób wypału ceramiki, w którym  sposób pozbawiamy glinę i / lub szkliwa zawartego w nich tlenu. Miałam rację – wydawało mi się.

Wiedziałam, że japońskie słowo RAKU 楽 oznacza radość (lub łatwość) oraz, że tradycja ta pochodzi z Japonii. Internetowe dochodzenie wykazało, że pierwszym Raku  były herbaciane czarki wykonywane przez ceramika Chōjirō dla swojego przyjaciela, herbacianego mistrza Sen Rikyu. Rzecz działa się w XVI wieku w Kioto. Syn Chōjirō otrzymał od Szoguna pieczęć  楽 i tym samym zapoczątkował dynastę (rodzinę) Raku, która przetrwała do dziś i nadal zajmuje się tworzeniem ceramiki według tradycyjnych receptur.

Japońska czarka Raku, XVIII-XIX w.

Tradycyjna japońska ceramika Raku zakładała takie warunki: ręczne formowanie kształtu, niskie temperatury wypału (powodujące porowatość naczynia), pozostawienie nieszkliwionych czerepów lub użycie szkliw ołowiowych oraz wyjmowanie gorących przedmiotów z pieca za pomocą szczypców. Oznacza to, że prawdziwa ceramika Raku wcale nie jest poddawana procesowi redukcji. Naczynia po wyjęciu z pieca są wkładane bezpośrednio do wody lub pozostawiane na wolnym powietrzu (na trawie!).  Jak się okazuje, redukowanie za pomocą beczki z trocinami to najwyraźniej wynalazek zachodni, mający na celu urozmaicić i uefektownić technikę. Japończycy, miłośnicy prostoty dawali sobie radę bez efektów.

Jedno jest pewne. Nawet jeżeli wg. purystów nasz sposób tworzenia i wypalania ceramiki nie zasługuje na zaszczytne miano Raku to i tak daje nam wiele radości!

Gazowy piec ceramiczny otwarty w czasie wypału

Naczynie ceramiczne wrzucane do beczki z trocinami

Jeżeli coś przekręciłam lub opacznie zrozumiałam, to bardzo poproszę znawców tematu o poprawienie mnie.

//edit

Uzupełniam w oparciu o esej podlinkowany w komentarzach przez Andrzeja. Okazuje się, że Raku, które uprawiamy w Polsce to amerykańskie Raku. Amerykańscy ceramicy urozmaicili tradycyjna japońską technikę, wprowadzając m. in.  redukcję, miedziowe szkliwa (dające efekt lustru po wyciągnięciu z pieca i ochłodzeniu w wodzie), ciemne krakle powodowane przez dym z trocin oraz inne formy naczyń niż tylko czarki herbaciane. Kto by pomyślał, że kwitnąca ostatnimi laty w Polsce tradycja ceramiczna ma tak silne korzenie amerykańskie.

Polecam przeczytanie całego, bardzo ciekawego artykułu. Autor tłumaczy jak to się stało, że do amerykańskiej techniki przylgnęła nazwa Raku. Opowiada też historię   spotkania, na którym Japończycy z Amerykanami rozmawiali o tym, kto ma prawo nazywać swoją ceramikę terminem Raku. Członek rodziny Raku tak rzekł do swoich rozmówców: „Róbcie tak jak ja. Nazywajcie ją swoimi nazwiskami. Nazywajcie ją ceramiką Hamada, ceramiką Hirsz, ceramiką Soldner”.

Czyli to co ja wytwarzam, to nie jest ceramika Raku, to jest ceramika Karamuz. Może być ;)

Skomentuj (5)
21
sie
O blogu

Mojaceramika nówka sztuka

Zmieniłam kolory i układ blogaska. Trochę było mi żal rozstawać się ze starym projektem – powstał dawno, dawno temu, kosztował mnie mnóstwo czasu i energii i wydawał mi się wtedy najpiękniejszy na świecie.

Od wczoraj blog jest jasny, prosty i bez ozdób.  Ma ładnie eksponować zdjęcia. Jeszcze pewnie jakieś drobne poprawki będą, ale raczej bez rewolucji. Mam nadzieję że, się spodoba. Gdyby ktoś chciał tu napisać co sądzi o zmianie, to się bardzo ucieszę.

Skomentuj (2)
21
sie
Moje prace  Sztuka użytkowa  

Chińskie czajniczki kamionkowe i polskie spodeczki gliniane

 

Czajniczek z Yixing

Postanowiłam odpowiedzieć na zaproszenie Morza Herbaty i sfotografować moją „kolekcję” kamionkowych czajniczków do Gon Fu Cha, aby wysłać je na zlot czajników. Czajniczkom towarzyszą ceramiczne akcesoria herbaciane rodzimej (czyli mojej własnej) produkcji: cha hai  „morze herbaty” czyli dzbanek na napar herbaciany oraz dwa różne chachuan  „łódki herbaciane” czyli spodeczki, na których ustawiamy czajniczek.

Pierwszy, malutki, rudy czajniczek (ok.150ml) to moja zdobycz z Pragi czeskiej. Kupiłam go w niesamowitym sklepie herbacianym prowadzonym przez czeskich chińczyków. Czajnik stoi na moim spodeczku / miseczce  z serii z bladobłękitnym szkliwem, o której już kiedyś pisałam.

 

Ten czajnik (400ml) z zielonkawej chińskiej kamionki ozdobiony motywem ptaszka na gałęzi oraz chińskimi znakami.  Kupiłam w tym samym sklepie w Pradze. Rolę chachuan pełni czarny spodeczek (angoba + szkliwo bezbarwne, czerwona glina, wypał w piecu elektrycznym, 1050′C).

 

Gładki, ciemnobrązowy czajnik kamionkowy (chyba 250ml) to mój zakup w sklepie Morza Herbaty. Naprzeciwko niego stoi  cha hai  „morze herbaty”, które zrobiłam w tym roku (2011) w Ponurzycy. Czerwona glina ponurzycka, wypał raku w piecu gazowym, ok. 1050′C.

Skomentuj (4)
20
sie
Moje prace

Siwak ze smokiem

W tradycji słowiańskiego garncarstwa siwakami nazywano nieszkliwione naczynia ceramiczne wypalane z ograniczonym dostępem tlenu. Stąd imię dla mojego naczynka wypalanego bez szkliwa w piecu ziemnym. W ludowym garncarstwie siwaki były zwykle toczone na kole a jednym z częstszych sposobów zdobienia było „wyświecanie” wzorów na podsychającym naczyniu. Ja swoje ozdobiłam nieco inaczej.

Relief dookoła naczynia jest wykonany za pomocą tzw. estampażu. Estampaż jest techniką graficzną, ale wykorzystującą glinę w procesie tworzenia matrycy. Jak tą samą technologię wykorzystuję do zdobienia ceramiki.

 

Wzór dla odmiany jest chiński, przedstawia mocno zgeometryzowanego smoka. Śliczny, nie?

Skomentuj (2)